co bym chciała usłyszeć gdybym znowu zaczynała studia

Co bym chciała usłyszeć, gdybym znowu zaczynała studia?

Tak mi się wydaje, że chciałabym usłyszeć. Teraz. Po czterech latach od napisania matury. Wtedy, w październiku 2016 roku ogłuchłam na wszelkie słowa docierające ze środowiska zewnętrznego. W głowie huczały mi jedynie podszepty strachu. Kazał mi uciekać jak najdalej od uniwersytetu.

Zresztą nie lubię dobrych rad. Wypowiadające je osoby, starsze, mądrzejsze, z doświadczeniem, bla, bla, bla, uważają się za potomków Salomona. Dlaczegoby mieli mieć rację? Sami kończyli studia, kiedy mnie nie było na świecie. Ich rzeczywistość to skamielina, której nie ma sensu odkopywać.

Jednak zakładam, że tamta Asia posłuchałaby siebie, o parę lat starszej, dojrzalszej przyjaciółki. Tak przy okazji, czy to nie świetny sposób na wydostanie się z labiryntu katastroficznych myśli? Wystarczy wyobrazić sobie siebie samego, który rozmawia z nami kilka lat po podjęciu jakiejś decyzji.

Zatem, słucham Asiu. Możesz się wygadać.

Daj się zaskoczyć!

Nic nie jest pewne. Nie traktuj zbyt poważnie swojej sytuacji. Być może zachwycisz się wybranym kierunkiem. Będziesz z wypiekami na twarzy czytać opasłe podręczniki i z radością uczyć się do kolokwiów. Jednak może się tak zdarzyć, że na seminariach powieje nudą. Pomyślisz: „To nie dla mnie.” „To nie moje miejsce.” „Czemu wybrałam ten kierunek?” Nie denerwuj się, że źle wybrałaś. Większość studentów przeżywa początkowo frustrację. Adaptacja do studenckiego życia potrafi zająć nawet rok! Ze studiami jak z miłością:Nie ma gwarancji, że ta od pierwszego wejrzenia przerodzi się w stały związek.

A co jeśli nawet nie potraficie się tolerować?

Świat się nie skończył. Zmień kierunek. Idź do pracy. Popraw maturę albo zdawaj inne przedmioty. Podziękuj życiu za garść cennych doświadczeń, a potem zrób w tył zwrot. Pomachaj ślepej uliczce na pożegnanie. I szykuj się, na kolejną wyprawę.

2) Próbuj! Próbuj! Próbuj!

Nowych smaków, nowych znajomości, nowych ścieżek. Często na studiach znajduje się powołanie. Skarby czekają dla aktywnych poszukiwaczy. A ty przecież lubisz odkrywać nowe rzeczy?

Ucz się języków. Zapisz się do klubów sportowych. Zaangażuj w jakąś organizację studencką. Zapisz do koła naukowego. Uczęszczaj na kurs tańca. Albo rysowania. Spróbuj nowego hobby. Znajdź pasję,

Rób coś więcej niż siedzenie nad książkami. Oprócz dobrych ocen warto zdobywać cenne doświadczenia. Czasami poszukiwania kosztują nieco czasu i pieniędzy. Czasami okazują się bezowocne. Okazujesz się najgorszym tancerzem na sali albo odkrywasz, że wystąpienia publiczne to nie twoja bajka. Jednak tylko opuszczając strefę komfortu, możesz poznać swoje mocne i słabe strony. Na co czekasz?

3) Spotykaj się!

Z ludźmi z twoich studiów. Z ludźmi z innych studiów. Z ludźmi z innych krajów. Z ludźmi o tych samych i odmiennych poglądach.

Broń Boże nie zamykaj się w czterech ścianach, żeby całe dnie wkuwać. Jesteś zdolna, pozaliczasz wszystko bez problemu. A tymczasem chłoń życie. Słuchaj poglądów odmiennych od twoich własnych. Chodź w miejsca, w których nie spotkasz nikogo podobnego do siebie. Poznaj różne style życia. Zobacz jak różnorodny jest świat. Nie pozwól, aby inni zamknęli cię w klatkach swoich umysłów.

Pytaj wszystkich spotkanych ludzi, o drogę. Ale nie oczekuj jasnych wskazówek. Nie oczekuj, że dojdziesz tam, gdzie oni. Właśnie zaczęłaś tworzyć własną mapę.

4) Zarządzaj czasem!

Usłyszałam podczas oficjalnego powitania studentów pierwszego roku takie zdanie:” Państwo nie będą już nigdy mieli tyle wolnego czasu co na studiach.”

Pomyślałam, że to okropne kłamstwo. Jaki wolny czas? To ci wykładowcy mają wtedy wolne od studentów. A ci pewnie zakuwają całe popołudnia. Ale potem, po jakimś miesiącu, dotarło do mnie, że ta profesorka od mądrości życiowych miała rację. Przyszła bowiem pora na chwilę autorefleksji.  Co najczęściej robiłam na nudnych wykładach? Surfowałam w sieci. Co robiłam w  drodze na uczelnię? Surfowałam w sieci. Co robiłam, gdy nie miałam ochoty się uczyć? Surfowałam w sieci. Gdy podliczyłam  spędzany w ten sposób czas, zebrały mi się ponad dwie godziny. Z pewnością można je wykorzystać bardziej produktywnie.

Skoro nie interesuje cię wykład, to z niego wyjdź. Po prostu. Najwyżej dostaniesz jakąś pracę karną na zaliczenie. Idź w tym czasie na spacer, poucz się sama, napisz wiersz, idź do lekarza, na lunch, na plac zabaw.. Ale nie siedź i nie scrolluj SM!

Poczytaj o organizacji czasu. Na przykład tu. Zdziwisz się, jak wielki wpływ masz na swoją produktywność.

5) Daj sobie pomóc!

Nie pozostawaj sam na sam z problemami. Nie duś smutków, bo one wkrótce zduszą Ciebie. Nie zamykaj się w czterech ścianach, płacząc w samotności. Skorzystaj z pomocy psychologa. Idź na terapię. Porozmawiaj z zaufanymi osobami.

To, że zaczęłaś studia, nie oznacza, że jesteś dorosła. Mentalnie możesz być wciąż pogubionym dzieckiem. Może traktujesz je surowo, ale ono woła o uwagę. Chce przytulenia i troski, a nie żelaznej dyscypliny.

Przyznaj przed samą sobą, że nie dajesz rady. Masz prawo nie wiedzieć, co dalej. Mogłaś się pomylić, co do swoich decyzji. Mów głośno, że się boisz przyszłości. Że czujesz się zagubiona.

Znajdzie się ktoś, kto wyprowadzi cię z labiryntu. Zaufaj mu.

6) Zastanów się!

OK., wciąż o czymś myślisz. Trzeba działać, a nie tracić kolejne minuty na rozważania. Ale wybór studiów dopiero rozpoczął ciąg decyzyjnego łańcuszka. Spisz swoją misję życiową.

Pomyśl:

  • Co ma dla ciebie znaczenie?
  • Co jest dla ciebie ważne w życiu?
  • Do czego dążysz?
  • Po co jesteś na świecie?
  • Co nadaje twojemu życiu sens?
  • Co byś chciała osiągnąć?

Nie uciekaj od trudnych pytań. Dzięki nim skonstruujesz własny GPS. Szybciej dojdziesz tam, dokąd chcesz iść. A wiedz, że zjawi się mnóstwo ludzi starających przekonać cię, że mylisz się. Będą próbowali wcisnąć ci do ręki własny GPS. A potem będą wmawiali ci, że tylko ich trasa jest słuszna. Nie słuchaj tych bzdur. Słuchaj głosu własnej nawigacji.

7) Naucz się jak się uczyć!

Niby jak? Głowa mi puchnie w czasie sesji, a ty mi każesz jeszcze się czegoś uczyć?

Spokojnie, spokojnie. Rozumiem twoje oburzenie, ale wiedz, że dopiero zaczynasz przygodę z edukacją. Na poważnie. Czeka cię około czterdzieści lat nieustannej nauki. Nie potrafię przewidzieć jak będzie wyglądać rynek pracy za kilka lat. Z pewnością zmieni się. A ty i ja nie będziemy miały wyjścia – też będziemy musiały przejść metamorfozę, żeby nadążyć za dynamiką zawodowego świata. Tak, młoda, jesteśmy skazane na naukę przez całe życie. Nie pozwólmy, żeby to był wyrok śmierci, ale życia.

Odważ się eksperymentować. Spisuj pomysły na efektywną naukę. Nie kopiuj niczyich wzorców, twórz własne. Spróbuj map myśli i sketchnotingu. Poczytaj książki o sposobach na skuteczną naukę. Łącz teorię z praktyką. A co najważniejsze: Nie ograniczaj swojej ciekawości świata. Teraz masz czas, być może jeden z korzystniejszych w życiu, aby zagłębić to, co cię interesuje. Jeśli mocno zmuszasz się do nauki, to coś z tym zrób. Nie trać życia i nie ucz się tego, co pozostawia cię chłodną. Powinno ci mrozić krew w żyłach albo rozpalać od środka.

Nie słuchaj, tych głosów, które powtarzają, że coś ci się na pewno przyda. Albo nie przyda. Albo, że masz porzucić zainteresowania, bo to strata czasu. Ich strata. Twoja korzyść. Przecież już ustaliłyśmy, że żyjesz w nieznanej im rzeczywistości?

Posts created 24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

W górę