Co mówią stare zdjęcia. O pogodzeniu z przeszłością

Co mówią stare zdjęcia, czyli o pogodzeniu z przeszłością

Przeglądam stare zdjęcia, z liceum. Widzę dziewczynę. Na jej twarzy maluje się smutek. Patrzy się w ziemię. Wygląda jakby chciała płakać, ale coś ją powstrzymuje. Wydaje się, że przytłacza ją życie. Może stoi za karę w pierwszym rzędzie klasy biologiczno- chemicznej? Może jakaś część w niej umarła?

Gdyby tylko…

Gdyby mogła wtedy usłyszeć, że to stan przejściowy. Gdy tylko opuści mury szkoły, wszystko się zmieni. Nie będzie miało znaczenia, że zabrakło jej dwóch punktów do piątki ze sprawdzianu z chemii. Nikt nie spyta, ile ludzi mówiło jej „Cześć”, kiedy szła korytarzem.

Powiedziałabym jej, że wspaniały świat z wyobraźni, widywany w marzeniach wciąż na nią czeka. Tylko teraz myśli, że do końca swoich dni będzie siedzieć w pokoju i robić próbne matury. Ale ten świat nie wejdzie po schodach , nap piętro i nie zapuka do jej drzwi. Będzie musiała w końcu zejść na parter, otworzyć drzwi, poszukać dróg jak spełnić marzenia.

Nie wzdychaj co chwilę, że ma dużo nauki. Nauka będzie zawsze i to żadna wymówka. Jedno wyjście na kawę, nie przekreśla jej szans na dobry wynik z matury. Żyj dziewczyno, normalnie, pełnią życia, spotykaj się jak najczęściej z ludźmi, ruszaj się, maluj, śpiewaj, tańcz!

Nie jesteś z tym sama

Jak jest Ci smutno, nie chowaj się w pokoju, nie pogrążaj w pracoholizmie. Nie rób nieszczęśliwych min. Krzycz i płacz. Tupnij nogą, uderz pięścią, wołaj o pomoc. Te oceny, świetne wyniki, pochwały nie znaczą nic, jeśli nie potrafisz się zatrzymać i z nich ucieszyć. Dadzą Ci szczęście tylko na chwilę. Pewnie myślisz, jak kiedyś, jak tylko skończę szkołę, jak zdam maturę, jak się dostanę na wymarzone studia, będę szczęśliwa.

I te „jak tylko” zmieniają się w „kiedy wreszcie”, a ty stoisz, coraz dłużej, robisz się coraz smutniejsza. Masz coraz mniej nadziei na zmianę.

Więcej luzu

Masz prawo odpocząć, robić coś bez celu, nie przyswajać wiedzy w drodze do szkoły i w drodze do domu. Możesz gapić się godzinami na abstrakcyjne dzieła Kandinskyego, czytać po raz drugi Jeżycjadę bez wyrzutów sumienia.

Krzyknęłabym do tej dziewczyny: „Uśmiechnij się!”

Bo co masz niby więcej zrobić? Jesteś taka i już, nikt inny nie stanie zamiast Ciebie w pierwszym rzędzie z resztą klasy. Wystarczy, że będziesz sobą, bo nikt Cię nie zastąpi. Możesz być taka, jaka jesteś. Nie musisz obsesyjnie liczyć kalorii, bo w końcu przestanie ci starczać miejsca w umyśle na liczenie wzruszeń, westchnień, pragnień.

Niech to do Ciebie dotrze

Gdyby mogła  to usłyszeć, na pewno zmieniłaby się wcześniej. Więc spoglądam na kolejną fotografię. Mówię jej to teraz, gdy wreszcie uśmiecha się do mnie na zdjęciu z wakacji.  Siedzi na jaskraworóżowym, dmuchanym flamingu, w czarnym kostiumie kąpielowym. Nie wie, że za miesiąc dopadnie ją plaga myśli samobójczych, że kostium perfekcjonistki stanie się dla niej za ciężki, że  będzie musiała wziąć urlop dziekański, a najwięcej czasu spędzi na nauce odpoczynku.

Gdybym powiedziała jej to wcześniej, jej życie wyglądałoby inaczej. Ale po chwili dociera do mnie, że słyszała te wszystkie rady. Nie posłuchała ich.

Dlaczego myślę, że posłuchałaby siebie?

Posts created 19

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

W górę