Czy potrzebna ci psychoterapia ? Co warto wiedzieć, zanim się na nią zdecydujesz?

Czy potrzebna Ci psychoterapia? Co warto wiedzieć, zanim się na nią zdecydujesz?

Wizytę u terapeuty polecam każdemu, ale warto pamiętać, że to nie głaskanie po pleckach i podawanie kolejnych chusteczek. To ból. Praca. Pot i łzy. Świadome tłuczenie nieużywanych, przykurzonych naczyń. Krwawienie stóp o odłamki. A potem sprzątanie. Dlatego nie polecam Ci psychoterapii, jeśli…

1. Oczekujesz szybkiego efektu

Niestety psychoterapia to nie sprint. Ani nawet maraton. Czasami nie widać celu. Podążasz po prostu przed siebie. A za chwilę musisz zawrócić. I zboczyć z drogi, postać na poboczu, by znowu ruszyć. Ciężko oszacować, ile czasu zajmie Ci terapia. Być może okaże się, że problemów jest więcej niż myślisz.
Pierwsze zmiany w zachowaniu zaczęłam zauważać po trzech miesiącach. Niektórzy znajomi zobaczyli progres po roku. Były dni, gdy wydawało mi się, że to bez sensu. Że cierpię za bardzo. Że nie dam już rady. Denerwowały mnie fale negatywnych emocji, płaczliwość, Odrodzenie wrażliwości. Odnosiłam wrażenie, że stoję w miejscu, kręcę się wokół problemów. Wiele razy korciło mnie, żeby zrezygnować, bo traciłam nadzieję, na zmianę.

2. Chcesz by ktoś inny cię zmienił

Psychoterapeuta to taki Gandalf, tylko że mniejszych rozmiarów Ośmieli Cię do podjęcia wysiłku podróży. Będzie Ci towarzyszył w podróży wgłąb siebie. Ale ostatecznie drogę pokonuje się na własnych nogach.
Terapeuta daje wskazówki do pracy nad sobą.
Słucha.
Zadaje pytania pobudzające Cię do autorefleksji.
Ale…spędzisz z nim lub z nią w gabinecie niecałą godzinę. A terapia trwa ciągle. Cały tydzień. Praktycznie cały czas trzeba być „ przy sobie”, świadomie odbierać sygnały z ciała, emocje, reakcje na codzienne sytuacje. I wreszcie samemu trzeba działać. Świadomie narażać się na bardzo niekomfortowe sytuacje. Ryzykować. Eksplorować nowe obszary życia.

3. Boisz się zmian

Runą stare schematy. Nowe nie powstaną. Trzeba będzie wyjść z domu. Pójść na imprezę. Zapisać się na kurs, do tej pory wpisany na listę marzeń o lepszym życiu…Spotkać się z ludźmi. Zrezygnować z zapełniaczy czasu. Zacząć budować nowe życie, nowego siebie. Okaże się być może, że dotychczasowe życie to było kręcenie się, ruch po okręgu, który wydawał CI się pędzeniem z Puntu A do B. Wydawało Ci się, że bawisz się świetnie, a gdy karuzela się zatrzymuje czujesz mdłości.

4. Nie znosisz bólu

Rozwój to nie rozwijanie taśmy klejącej. To jak zrywanie plastra rozgrzewającego ze skóry po dwunastu godzinach. Pieczenie nasila się. Ale plaster przestał wystarczać. Mięśnie ciągle są zbite. Wywołują uporczywy ból. Pora je rozmasować.
Nikt nie lubi babrać się w ranach. Co to za przyjemność grzebać w historii życia? Wracać do problemów? Łatwiej jest zapomnieć. Wyprzeć z pamięci negatywne wspomnienia.
Wolę blizny. Gdy ktoś pyta się mnie, skąd wziął się wypukły, przebarwiony fragment skóry tuż pod moim prawym kolanem, bez skrępowania opowiadam o wypadku na rowerze. Nie wstydzę się własnej głupoty. Mówię, że wsiadłam w klapkach na rower na wycieczce szkolnej i przekonałam się na własnym kolanie i skórze, że jazda w butach sportowych to jest to.
Gdy spoglądam na białe pasmo, w miejscu, gdzie serdeczny palec lewej ręki łączy się z poduszeczką, uśmiecham się. To ślad ciekawości świata. Prezent od odważnej pięciolatki. Wspinała się na płot. Oparła dłonie na prętach. Nie zauważyła szpikulców. Usłyszała cichy trzask. Zobaczyła krew, lśniącą biel. Rozcięła skórę do kości. W imię odwagi!
Rany się zagoją, kości się zrosną. Ale żeby to się stało, trzeba rozciąć bandaże, na nowo opatrzyć rany, połamać krzywo zrośnięte piszczele.

5. Chcesz, by twoje otoczenie zaakceptowało zmiany

Może wierzysz, że otoczenie zmienia się razem z Tobą? Nagle kobiety przestaną zwracać uwagę na wygląd, będą mówić o literaturze XX w. zamiast o dietach, zszokujesz innych, gdy zaczniesz mówić otwarcie o tym, że Ci smutno, przestaniesz zbywać milczeniem szowinistyczne żarty.
To się nie stanie.
Ty zmienisz priorytety.
Zdziwisz innych, że już nie jesteś ideałem. Że masz gorsze dni, uczysz się byle zdać, szukasz czegoś co kręci Ciebie, a nie spełnia oczekiwania bliskich.
Zaczniesz mieć własne zdanie. Jednak to nie będzie zdanie innych ludzi. Ani ich priorytety. Oni będą żyli swoim życiem. I tak przez kolejny rok będą widzieć nie Ciebie, ale Twój stary ślad, pozostawiony przez Ciebie w ich świadomości.

6. Masz dużo na głowie

Przyznam, rzuciłam się na głęboką wodę. Początkowo potraktowałam terapię bardzo zadaniowo. Jak kolejny termin w kalendarzu. Jak godzinę rozmowy. Jak jedno z wielu zajęć w ciągu dnia. I… pomyliłam się. Bardzo mocno niedoszacowałam nie tyle możliwości czasowych, ale energetycznych. I psychicznych. Po spotkaniu w południe, przez resztę dnia funkcjonuję trochę gorzej. Zostaję z negatywnymi uczuciami. Z nowymi słowami. Z pustką po fałszywych przekonaniach o sobie i o świecie. Ciężej zabrać mi się do obowiązków. Często nie mam ochoty z nikim rozmawiać, nikogo widzieć. Jedyne na co mam ochotę, to zamknąć się w pokoju i malować.
To też warto wziąć pod uwagę przy decyzji o terapii. Czy będziesz w stanie wygospodarować trochę przestrzeni dla siebie? Pobyć ze sobą? Czy uda Ci się zwolnić?

Posts created 20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

W górę