jak podejmować decyzje

Jak nauczyłam się podejmować decyzje?

1) Podejmować decyzje.
2) Uczyć się na błędach.
3) Spoglądać wstecz, robić rachunek zysków i strat, a następnie spoglądać naprzód.
4) Natykać się na kolejne nieprzetarte szlaki i znowu podejmować decyzje.
5) Powtórzyć od pierwszego punktu.

Sądzę, że jeśli znajdzie się na tej Ziemi osoba, która wymyśli sposób na bezwysiłkowe podejmowanie decyzji, zostanie milionerem. To jedna z rzeczy, z którą pewnie będę się zmagać do końca życia. I na szczęście ( albo nieszczęście) nie jestem w tym osamotniona. Znam mistrzów szybkich decyzji, którzy zmagają się przez długie miesiące, a nawet lata ze skutkami pośpiechu. Znam też miłośników analizowania każdego za i przeciw, jednocześnie niechętnych do przetestowania jakiegokolwiek rozwiązania w praktyce. I w końcu znam też siebie, stratega, który najpierw potrafi wynaleźć milion ścieżek działania, a potem sam nie wie, którą ma podążać.
Nie wiem, czy kiedykolwiek podjęłam decyzję bez wysiłku. Zawsze kiedy stoję przed wyborem, paraliżuje mnie strach. Tracę rozum, wobec czego zupełnie do mnie nie dociera smutna prawda: kiedy się nie decyduję, to też się decyduję. Na niedecydowanie, na wydłużone czekanie, na pozostawanie w eterze.
Ale oprócz rozumu tracę też serce. Ignoruję emocje i uczucia. I nawet nie może dojść do porządnej kłótni serca i rozumu. A decyzje mnożą się i..jak tu żyć?

Tak jak do tej pory. Tylko może by tak przy okazji nauczyć się podejmować decyzje?

Na początek polecam uzbroić się w samodzielność. To twoje życie, twoja droga i twoje decyzje. Żaden tam rajd Dakar, że niby ty kierujesz, a życzliwy kolega obok mówi gdzie jechać. Jeśli wierzysz, jak i ja, w Boga, to zakładam, że powierzasz mu nawigację. Ale Stwórca usadził Cię za kierownicą, więc czy tego chcesz czy nie. I stworzył Cię z preferencją do podejmowania decyzji. U jednych z nas w obliczu ważnych wyborów życiowych bierze górę logika, u innych – serce. Są też tacy szczęściarze, którzy plasują się pośrodku. I po prostu zaakceptuj siebie i przestań wierzyć w rady typu : kieruj się sercem, jak coś w środku Ciebie wrzeszczy ALE TO NIELOGICZNE. I nie sil się na racjonalizm, jeśli serce wskazuje Ci kierunek, komentowany przez otoczenie CHYBA CI ODBIŁO!. Nie zmienisz się w innego człowieka.

Gdy wciąż nie wiesz, co robić…

Poznaj techniki podejmowania decyzji ! Wszystkie niżej opisane wypróbowałam na sobie. Każdą z osobna i w przeróżnych konfiguracjach. Nie nazwałabym żadnej z nich niezawodną, ale na pewno pomagają skrócić czas podejmowania decyzji.

1) Narysuj tabelkę

Prosta idea: po jednej stronie piszesz plusy, po drugiej minusy.
Kładziesz na szalach wagi odważniki i patrzysz, która przechyla się.
Często decyduję wbrew logice. To znaczy wybieram tę opcję, która ma mniej plusów, bo na przykład po zapisaniu za i przeciw widzę, że minusy są dość nieracjonalne. Jednak sam proces przelania na papier swoich myśli porządkuje moje wnętrze. Pozwala mi się skonfrontować z lękami, pragnieniami, aspiracjami. Nieraz przekonuję samą siebie, dopisując więcej argumentów, po jednej ze stron. Dziwne? Skuteczne! Nie pozwalam utonąć w morzu sprzecznych głosów wewnątrz mnie. I dowiaduję się, o co mi naprawdę chodzi.

2) Pobaw się w researchera

Skłamałabym, jeśli bym twierdziła, że większa wiedza ułatwia decydowanie. Nadmiar informacji potrafi oblepić nas jak mule i uniemożliwić posuwanie się naprzód. Jednak jeśli tak jak i ja, lubisz dużo wiedzieć i zadawać mnóstwo pytań, niedostateczna ilość informacji może cię przerazić. A nic tak nie łagodzi lęku na nieznanych wodach, jak świadomość, że wiesz dokąd płyniesz, po co, co zrobić w razie utonięcia, na co zwracać uwagę, przed czym uciekać, kto jest wrogiem, kto przyjacielem itd.

3) Zmień optykę

Gdyby jutro miał się skończyć świat, gdyby świat się skończył za 10 s, za 1 s, to jaka byłaby Twoja decyzja?
Co poniektórzy nazywają tę metodę zbyt radykalną. Jednak sprawdza się genialnie, jeśli dopadają cię wątpliwości co do twoich wartości. To co teraz wydaje się najważniejsze ,w obliczu kresu życia traci znaczenie. Gdy wyobrazisz sobie rychły koniec świata, może nabierzesz odwagi,by zaryzykować? Albo przeciwnie, poczujesz bezsens wspinania się na szczyt, z którego nigdy nie zobaczysz upragnionych widoków?

4) Pogadaj ze sobą za 10 lat po podjęciu decyzji

Co słyszysz? Żale, pretensje, słowa wdzięczności, śmiech podszyty ironią? Czy żałujesz wyboru? Co warto było zrobić inaczej? Jak zmieniło się Twoje życie? Czy ponosisz skutki tamtej decyzji?
Dzięki takim z pozoru niewinnym pytaniom, możesz wybiec na przód, przewidzieć konsekwencje wyborów, poczuć wpływ teraźniejszości na przyszłość.

5) Zrób jeden krok

polecany dla wizjonerów. Zapomnij o celach długoterminowych, strategiach, piramidach. Zastosuj metodę małych kroczków. Zastanów się, jaki jeden, ale tylko jeden krok postawić.
Tę metodę poleca Regina Brett w książce „Bóg nigdy nie mruga”. Wspomina jeden z przełomowych momentów w swoim życiu. Miała dość ciągłego chwytania się dorywczych prac. Pragnęła skończyć studia, znaleźć pracę, która będzie jej dawała satysfakcję, a jednocześnie pozwoli opłacić rachunki.
„Co miałam zrobić ze swoim życiem? Przyszłość mnie przytłaczała. Aż pewnego dnia przyjaciółka z terapii poradziła mi: Po prostu zrób następny, właściwy krok.”
Mama Reginy poradziła jej przejrzeć katalog zajęć uniwersyteckich. Zamiast wybiegać myślami w daleką przyszłość, zamiast martwić się o kierunek, opłaty za studia, miejsce pracy…Prosta, bezwysiłkowa czynność sprawiła, że lęki pani Reginy rozpierzchły się jak nasiona dmuchawca.
Każde działanie jest lepsze niż stanie w miejscu i rozmyślanie. A malutki kroczek nie wiąże się z żadnym ryzykiem, z wewnętrznym buntem, z pokonywaniem niezliczonych trudności. Okazuje się za to, że daje mnóstwo radości z ruchu. I nagle nabierasz ochoty na postawienie kolejnych kroków.

6) Policz procenty

Sposób zaczerpnięty z książki Michała Szafrańskiego „Finansowy ninja”: Jeśli coś nie jest 100% tak, to jest 100 % nie.

Według mnie świetna opcja dla mózgowców, analityków, strategów. Jeśli przy decyzjach słuchasz podszeptów serca, pewnie łatwiej Ci poczuć magiczne :”TAK”. Ale jeśli Twój rozbuchany intelekt wciąż nie pozwala Ci usłyszeć wewnętrznego przekonania, to koniecznie wypróbuj takie radykalne podejście. U mnie sprawdza się genialnie. Bo prawie zawsze, gdy najpierw słyszę ciche, lecz stanowcze NIE, natychmiast zagłusza je mnóstwo argumentów na TAK. „Przecież to nie takie złe”, „A może byś jednak spróbowała”, „Przecież wszyscy tak robią”, „Skoro ona może, to ty też”, „Przecież dzięki temu…”, ” Co to za fanaberie?”
A ja wtedy mogę odpowiedzieć tym wszystkim głosom, że choćby bardzo chciały, nigdy nie będą dokładnie w 100% prawdziwe.

7) Szukaj wewnętrznego pokoju

Według mnie najtrudniejsza, a zarazem najskuteczniejsza metoda decydowania. Dlaczego?
Z jednej strony wymaga skupienia. Wyciszenia. Zejścia do głębi. Zanurkowania tam, gdzie nie dociera światło umysłu, gdzie nie słychać opinii innych ludzi, gdzie nie widać zdziwionych spojrzeń, gdzie pod warstwą mułu chowa się intuicja.
Z drugiej strony, Twoje pierwotne ja cię nie oszuka. Ono wciąż w Tobie siedzi, tylko zdążyło się zamaskować osądami, przekonaniami, przeszłością, rozczarowaniami.
Posłuchaj ciała. Pomyśl, dlaczego boli Cię brzuch? Dlaczego coś kłuje w krzyżu? Skąd to napięcie w barkach, w szczęce? Skąd pozornie bezprzyczynowe zdenerwowanie? Ciało jest mądre.

Posts created 24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

W górę