Jak realizować pomysły

Jak realizować pomysły?

Zacznę od krótkiej historii. Była sobie dziewczynka. Żyła w domu, wokół którego rozciągał się przepiękny ogród z talentami. Jednak talenty miały wzrost dziewczynki. I nie mogły urosnąć wyżej niż ona. Wszystko dlatego, że cierpiała na rzadką chorobę. Z mózgu tryskała jej fontanna pomysłów. Dziewczynka zbierała pomysły w specjalnym naczyniu. Gdy naczynie się napełniało, robiła z dłoni łódeczkę, wlewała w nią trochę pomysłów. I biegła do talentowych roślinek, żeby je podlać. Gdy zatrzymywała się przy roślince Talent plastyczny, fontanna tryskała i zalewała glebę wokół drzewa. Potem zatrzymywała się przy roślince Talent muzyczny, a fontanna znowu tryskała i zalewała roślinkę. Tak samo działo się przy roślince talent językowy, talent naukowy. Dziewczynka rosła, ogród zmieniał się w bagno. Talenty nie chciały rosnąć.

Przez większą część życia byłam taką dziewczynką. Wszystko mnie ciekawiło, chodziłam z własnej woli na mnóstwo zajęć dodatkowych, zgłaszałam się do wszystkich konkursów. W szkole tak się da funkcjonować. Ale na studiach kalendarz zapełnił się sporą ilością obowiązków, a fontanna ciągle tryskała. Przez pewien czas chciałam ją zatkać, tylko…to nic nie dało. Skończyło się frustracją, depresją, poczuciem braku sensu. Dlatego pozwoliłam jej swobodnie wystrzeliwać w górę. To też się dobrze nie skończyło.

Gdy zaczynałam kurs rysunku, natychmiast pojawiało się pragnienie gry na pianinie. Gdy zapisywałam się na tańce, przypominało mi się, że kiedyś marzyłam o nauce fotografii. Fontanna czasami okazywała się pomocna, zwłaszcza przy burzach mózgów, jednak żadna burza nie trwa wiecznie. Owszem, ciągłe wymyślanie pozwala zachować iluzję kreatywności. Tylko, że kreatywność choć ma na imię wymyślanie, to na nazwisko działanie.

Dlatego postanowiłam wszystkie pomysły na nieobowiązkowe aktywności, zmieniać w projekty. I stworzyłam zasady, żeby nie zalewały talentów, lecz je wspierały.

Oto moje zasady pracy z projektami


1. Szybko się nudzę/ zniechęcam, więc…

wybieram dwa projekty z różnych dziedzin (np. napisanie artykułu i namalowanie obrazu/ przerobienie materiału z książki o anatomii twarzy i opracowanie fabuły opowiadania), ale nie więcej!


2. Wplatam projekty w codzienną rutynę

Wyznaczam godziny, które przeznaczam na pracę. Pracuję w stałych porach – 1 sesja od rana, 1 sesja po południu. Czyli trzymam w ryzach pracoholizm.


3. Kończę projekty do końca

Chyba, że skończenie oznacza narażenie się na poważne problemy zdrowotne albo zagrożenie życia.


4. Spisuję nowe pomysły

Łapię te wpadające do głowy w chwilach zwątpienia bądź nudy, zapisuję ręcznie na małych karteczkach i wrzucam do szklarni pomysłów, po skończeniu projektu zaglądam do szklarni, żeby sprawdzić czy warto przesadzać nowe pomysły.


5. Kontroluję dopływ bodźców

Naprawdę, z własnych pomysłów wyhoduję przyzwoity ogródek, po co mi plantacja? Ograniczam do minimum korzystanie ze smartfona, żeby nie dać się rozproszyć milionom reklam na Facebooku, ogłoszeniom o kursach itd. Dzięki temu pozwalam kiełkować tylko swoim pomysłom.


6. Projekt powinien skończyć się projektem

Teoria nie może chodzić goła i wesoła! Musi włożyć na siebie praktykę. Jeśli kończyłam kurs bądź pokazaniem innym efektów pracy – czyli publikacją. Poza tym mówię jednej zaufanej osobie, że nad czym pracuję i umawiam się na monitoring postępów. Ewentualnie proszę o popchnięcie do przodu, jeśli za długo marudzę.


7. Pamiętam o higienie pracy

Robię przerwy co półtorej godziny, pilnuję planu żywieniowego, codziennie ćwiczę minimum godzinę, zmuszam się do odpoczynku 🙂

8. Robię małe kroki

Zamiast próbować dobiec do mety jak najszybciej, delektuję się spacerkiem. Dzięki temu sprawdzam czy cieszy mnie droga. Skoro chcę natychmiast skończyć projekt, to może nie powinnam go zaczynać?

9. Gdy nie wiem co wybrać, wybieram cokolwiek

Zauważyłam, że samo przystąpienie do działania, osłabia siłę fontanny. Mózg traci energię na działanie, nic więc dziwnego, że zostaje jej znacznie mniej na wymyślanie.

10. Pamiętam, że życie jest krótkie…

a ja nie zrealizuję wszystkich pomysłów. Muszę wybierać. Coraz częściej pytam siebie : Czy tego potrzebuję? Dlaczego chcę to realizować? Czy to jest dla mnie NAPRAWDĘ ważne? Czy nie chcę komuś zaimponować? Co zyskam, co stracę? Czy mam na to siły, czas, przestrzeń, środki?

Chętnie poczytam o innych sposobach na okiełznanie eksplozji pomysłów 🙂

Posts created 24

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

W górę